tłumaczenie: u_ada
Pytanie: Jaki ten rok był dla ciebie?
JENNIFER LAWRENCE: Dobry i zły, tak jak każda praca. Jest niesamowita strona tego, która jest niewiarygodna, ale z drugiej strony nie jest dobrze, ale to trzeba przetrwać. Ale ten rok był niesamowity. Wiele rzeczy, o których nawet nie myślałam, że są możliwe, zdarzyły się wszystkie w rok. To była naprawdę przytłaczające, ale w cudowny spodób.
P: Jesteś w stanie zatrzymać się na chwilę i naprawdę cieszyć się i uznać wszystkie szanse, jakie dostajesz oraz docenić to, że możesz ich doświadczać?
LAWRENCE: Tak to jest niewiarygodne uczucie! Nie zdarza się to jednak bardzo często. To bardzo rzadkie. Więc zdecydowanie mogę poświęcić moment na docenienie tego wszystkiego.
P: Lubisz to, gdzie się teraz znajdujesz? Bycie sławną gwiazdą?
LAWRENCE: Uważam, że im więcej zostaję w domu tym miej jestem tym przytłoczona, więc dużo czasu spędzam teraz w moim domu. Jest to przytłaczające, lecz także jest to zaszczyt. To jest to co chcę robić. To naprawdę mnie uszczęśliwia. To jest jak awans w pracy, ale kiedy już go dostaniesz nie możesz wyjść z domu. Ale moje marzenia się spełniły. To zawsze mnie śmieszy, kiedy cieszę się sobą przez pare godzin, a tyle zajmuje czerwony dywan. To trwa kilka godzin a potem wracam do bycia normalną.
P: Jak zaczęłaś swoją aktorską karierę?
LAWRENCE: Pojechałam do Nowego jorku na przerwę wiosenną, ponieważ jest to bardzo blisko do Louisville w Kentucky, skąd pochodzę. Więc moja mama i ja wyjechałyśmy po prostu na ferie wiosenne. Nigdy tak naprawdę nie myślałam o aktorstwie, bo nigdy nie było prawdziwej możliwości. Teraz,kiedy patrzymy w przeszłość, widzimy, że byłam aktorką od urodzenia. Przebierałam się w różne stroje i przedstawiałam się jako Lucille Ball. Ale nie odkryłam tego, aż do 14 roku życia, kiedy jakiś mężczyzna zapytał się mnie, że może dostać moje zdjęcie, a ja odpowiedziałam: “Tak, pewnie!”. Później on zadzwonił i powiedział, że te wszystkie agencje chcą się ze mną spotkać, a my na to: “I tak nie mamy nić lepszego do roboty w Nowym Jorku”, więc wsiadłyśmy do samochodu, a z niego do agencji modelingu. Zdecydowałam jednak, że nie chcę być modelką. Zamierzałam być aktorką i mogłam tylko podpisać kontrakt z agencją, która pozwoliłaby mi grać. Więc odrzuciłam te wszystkie agencje i moja mama myślała, że jestem idiotką, ale powiedziała mi, że te agencje kłamały, bo tylko chciały moje pieniądze. Więc z nikim nie podpisałyśmy umowy. Wróciłyśmy do Kentucky, a ja błagałam każdego dnia, aby pozwolili mi spróbować, żeby mieć tę szansę.
P: Twoi rodzice cię nie wspierali?
LAWRENCE: Na początku nie. Moi rodzice nigdy nie puściliby mnie do Nowego Jorku, ale moi dwaj starsi bracia zadzwonili do nich i powiedzieli: “Podróżowaliście po całym kraju dla nas, dla baseballu, footballu i koszykówki.. To jest dla niej mecz baseballowy. Musicie ją wspierać.” Więc od tego momentu byli do tego zmuszeni.
P: Byłaś związana z teatrem kiedy dorastałaś?
LAWRENCE: Nie. Bardziej z Kościołem. Byłam w chórze kościelnym, kiedy miałam 9 lat.
P: Czy od razu brałaś pod uwagę aktorstwo na poważnie, jako twój plan na życie?
LAWRENCE: Tak. Próbowałam przez jakiś czas i dostawałam małe prace. To był pierwszy raz, kiedy czułam się w czymś dobra, na serio. Nie byłam bardzo dobra w szkole. Byłam ok. Dostawałam szóstki i piątki, ale czułam się głupia każdego dnia. W naszej rodzinie musiałeś uprawiać sporty. To była zasada. Ale ja nigdy tak naprawdę nie lubiłam sportów.. Nie mogłam tego w sobie znaleźć, co jest normalnie jak na 14-latkę. Ale kiedy to znajdziesz, wydaje ci się, że jest to jedyna rzecz jaką kiedykolwiek znałeś i rozumiałeś i nie chcesz tego zostawić. Myślę, że moja mama to zauważyła i nie chciała odsyłać mnie z powrotem do szkoły, gdzie nie byłam szczęśliwa. Widziała, jak szczęśliwa jestem żyjąc sama w mieszkaniu i tylko chodząc na przesłuchania.
P: Dlaczego nie brałaś lekcji aktorstwa?
LAWRENCE: Ponieważ moi rodzinie nie mieli zamiaru płacić za lekcje. Mówili, że: “Jeśli zamierzasz być aktorką, my nie będziemy płacić za twoje lekcje.” To był główny powód. To był tak naprawdę jedyny powód. Lecz nie mam im tego za złe. Jeśli możesz sobie na to pozwolić, walcz o to.
The Poker House był twoim pierwszym fabularnym filmem. Jak wspominasz tamto doświadczenie?
LAWRENCE: To było niesamowite, ale zarazem przerażając, ponieważ był to mój pierwszy prawdziwy film, ale naprawdę do kochałam. Kochałam bycie w pracy każdego dnia i kochałam, kiedy reżyser mówił, żeby coś zrobić, a ja potem to robiłam. Jednocześnie bardzo się bałam, ponieważ nie brałam żadnych lekcji i właściwie nie wiedziałam co robię. Więc kiedy robiliśmy cięcie i ruszaliśmy dalej, a reżyser (Lori Petty) mówił, “Dobrze! Świetna robota!” nie miałam pojęcia co zrobiłam. Byłam przerażona, kiedy mieliśmy coś powtórzyć. “Może zrobiłam wszystko co jej się spodobało, lecz nie jestem pewna, czy zrobię to ponownie.”
Jak pracowało się z Lori Petty nad „The Poker House„, w szczególności, że ta historia odnosiła się do jej życia.
LAWRENCE: To było niesamowite! Lori była fantastyczna! Jest naprawdę wspaniałym reżyserem i wspaniałą osobą. Nigdy nie grałam osoby, która stała obok w pokoju i patrzyła jak gram. To taka zapierająca dech w piersiach historia i im bardziej zaczynałam kochać Lori tym trudniej było emocjonalnie zagrać te sceny.
Co przemówiło do ciebie w postaci Tiffany, kiedy przeczytałaś scenariusz do „Poradnika Pozytywnego Myślenia”?
LAWRENCE: Kochałam to jak uczyła ona postać Bradley’a Cooper’a i to poruszyło mnie podczas czytania scenariusza. Kocham sposób w jaki mówi do niego: “Nie zawsze będziesz w stanie siebie naprawić. Po prostu polub siebie.” Uczy go, aby po prostu zaakceptował pewne rzeczy w swojej osobie i to właśnie pokochałam. Pokochałam jej siłę oraz jej słabości, a jej siła akceptuje jej słabości. Oraz zawsze chciałam pracować z David’em O. Russell’em. Ona miała w sobie to coś. Uważam, że z tego samego powodu publiczność także się w niej zakochała.
Co sprawiło, że zdecydowałaś się na przesłuchanie poprzez Skype i naprawdę walczyć o tę rolę?
LAWRENCE: Nigdy wcześnie tego nie robiłam. Słyszałam, że chodzi o David’a O. Russell’a i pomyślałam “Tak!”, później przeczytałam scenariusz i zakochałam się w nim. Wiemy, że jest on niesamowitym reżyserem, ale także niewiarygodnym pisarzem. Ale oni nie chcieli mnie zatrudnić, ponieważ byłam za młoda. On tylko zamierzał spotkać się ze mną na Skype, więc pomyślałam “Więc będę musiała nauczyć się korzystać ze Skype.” Musiałam także walczyć o „Do Szpiku Kości”. Kiedy znajdziesz ten właściwy scenariusz, musisz o niego walczyć.
Jak pracowało się z kimś z kim od zawsze chciałaś pracować?
LAWRENCE: To było chyba najwspanialsze wydarzenie w moim życiu dzięki jego pasji oraz spontaniczności. To naprawdę rzadkie, że ktoś kto jest geniuszem może się komunikować z innymi, a on to potrafi. Mnóstwo ludzi ma niesamowite pomysły i historie, ale nie potrafią się komunikować. On to potrafi technicznie i emocjonalnie, a także widziałam, że umie dostosować się do tego, czego aktor potrzebuje. Większość moich ulubionych występów moich ulubionych aktorów pochodzi właśnie z jego filmów. Od zawsze chciałam z nim pracować, żeby tylko zobaczyć jak to jest. On jest także jedną z najsympatyczniejszych, najmilszych i najzabawiejszych osób jakie spotkałam przez całe moje życie. On sprawił, że to doświadczenie stało się najlepsze.
Jak pracowało się z aktorami takimi jak Bradley Cooper, Robert DeNiro oraz Jacki Weaver?
LAWRENCE: To było niesamowite! Zanim poleciałam na plan miałam wszystkich spotkać: Bradley’a Cooper’a, Robert’a DeNiro i Jacki Weaver, którzy są naprawdę niesamowitymi aktorami. Ale jeśli ich poznasz to są oni bardzo miłymi, normalnymi ludźmi. Kiedy dotarliśmy na plan oni byli naprawdę naturalni i normalni. To było dziwne.
Jak straszne było wrzeszczenie na Roberta DeNiro w tej jednej scenie w filmie?
LAWRENCE: Nie tak się czułam tamtego dnia. Nigdy tak naprawdę nie przeczytałam mojej kwestii. Zrobiłam to dopiero na planie i nie była to dobra decyzja odnoście 2 stronicowego monologu. Byłam bardzo skupiona na zapamiętaniu słów i po prostu przetrwaniu traz cały ranek. Więc kiedy nadszedł czas na tę scenę było świetnie. Nawet się nie zorientowałam, aż do połowy mojego monologu i wtedy sobie pomyślałam “Ty jesteś Robert DeNiro, a ja na ciebie krzyczę,” bo byłam za bardzo zajęta próbą zapamiętania tekstu.
Dlaczego nie czytasz swoich kwestii wcześniej?
LAWRENCE: Myślę, że zaczęło się to z powodu lenistwa. Później mój przyjaciel zapytał się mnie jaką gram jutro scenę, a ja na to “Nie wiem. Czy to źle? Jest czas w mojej karierze, kiedy powinnam zacząć uczyć się swoich kwestii?” A ona na to “Jeśli ci to pasuje, to nie zmieniaj tego.” Więc tak zostało. Nie mam żadnych sposobów na określone sceny, robię po prostu to w sposób jaki odpowiada reżyserowi. Łatwiej mi to idzie, kiedy nie mam już określonej sceny ułożonej w głowie. Aktorstwo to po prostu mówienie. Jeśli za dużo o tym myślę, to nie czuję się naturalnie. Myślę, że nie mogę tego zmienić.
David O. Russell powiedział, że widzi pewne podobieństwa między tobą a Tiffany. Dostrzegasz je?
LAWRENCE: Nie, ale istnieje powód dlaczego zbliżamy się do swoich bohaterów. Czasami dlatego, że dostrzegamy podobieństwa między postacią, a sobą, a innym razem dlatego, że widzisz ją jako twoje kompletne przeciwieństwo i jesteś zasafcynowana nią jako osabą. Więc w 100% myślę, że to może być prawda.
Czy dostrzegłaś, że to ty występowałaś wraz ze swoją bohaterką?
LAWRENCE: Nie. Nigdy tak naprawdę tego nie wiesz. To jest jedna z tych rzeczy, która się rozwija. Zaczyna się podczas prób. Potem dochodzi współpraca z innymi aktorami, reżyserem, stylistami, a oni mają na to duży wpływ. To po prostu się rozwija.
Czy informacje, które dociebie dochodziły mówiące o tym, że ten film naprawdę pomaga ludziom w sprawach osobistych, ponieważ jest to ważny temat, były miłe?
LAWRENCE: Oczywiście! Mieliśmy wielką nadzieję, ale z każdym filmem nigdy nie jest pewna, że ktokolwiek pójdzie do zobaczyć, polubi go, czy się zainteresuje. Więc sama wiadomość, że ludzie go lubią i ich to obchodzi oraz że to mogło komuś pomóc jest niesamowita.
Dlaczego nie byłaś zdecydowana co do podjęcia się roli Katniss Everdeen w „Igrzyskach Śmierci„?
LAWRENCE: Ponieważ to bardzo rzadkie, że jeśli powiemy komuś tak i to kompletnie zmieni nasze życie. Byłam szczęśliwa w moim życiu i nie wiedziałam, czy chcę to zmieniać. Zawsze miałam taką moją wizję przyszłości. Byłabym sportową mamą jeżdżącą mini-vanem, a moje dzieci byłyby normalne, a ja miałabym tę samą rodzinę, z którą dorastałam. To poprostu nie łączy się z tak dużym projektem. Więc myślałam przez trzy dni i każdego miałam inną odpowiedź. W końcu porozmawiałam z moją mamą. A ona odpowiedziała: „Za każdym razem, kiedy ludzie pytają cię dlaczego nie kręcić dużych filmów, odpowiadasz im, że nie zależy ci na ich wielkości ale na historii i bohaterach. Ale teraz jesteś hipokrytką, ponieważ masz dobrą historię i postać, którą kochasz, ale nie zgadzasz się ze względu na wielkość filmu.” Więc powiedziałam tak i nie żałowałam tego. Oczekiwałam, że będę, ale jak dotąd nic takiego nie nastąpiło.
Jak się czujesz z wiadomością, że jest teraz wiele młodych dziewczyn, kobiet, które śledzą każdy twój ruch odkąd przyjęłaś tę rolę?
LAWRENCE: To jest ekscytujące! To naprawdę miłe. Cięszę się, że nie mam żadnego sekretnego życia, bo to bybyło bardzo stresujące.
Jak to było znowu powrócić do tej postaci w „W Pierścieniu Ognia”?
LAWRENCE: Jeśli to było możliwe to przygotowywałam się do tego o wiele krócej. Myślałam sobie „Już to wcześniej robiłam”. To było niesamowite, bo czułam się jak wróciłabym do liceum. Większość ludzi na planie już znałam oraz oczywiście Josh [Hutcherson] and Liam [Hemsworth] też tam byli. Zazwyczaj, kiedy robię jakiś film to poznaję nowych ludzi, więc to było wspaniałe, że pracowałam z tymi samymi ludźmi. Było dużo zabawy. A Katniss to postać, którą uwielbiam i historię i jej przekaz, więc nie miałam okazji się nudzić. Szczerze, z taką bohaterką trudno się nudzić.
Kiedy grasz, wydaje się, że z łatwością wskakujesz w każde emocje. Czy to naprawdę tak łatwo ci prztchodzi?
LAWRENCE: Tak myślę, ale uważam, że każdy tak ma. Ja nie potrafię pisać. Nie umiem robić zdjęć. Jestem okropnym fotografem. Są ludzie, którzy myślą wizualnie. Mój przyjaciel umie pisać najpiękniejsze piosenki jakie kiedykolwiek słyszałam w całym moim życiu w 10 minut. Ja nigdy był czego takiego nie zrobiła. Każdy ma słów dar. Na szczęście mój jest bardzo dochodowy.
Nadal zamierzasz brać udział w niezależnych filmach?
LAWRENCE: Nadal myślę o sobie jako niezależnej aktorce. Jedynie duże filmy jakie zrobiłam to The X-Men and Igrzyska Śmierci. To uczucie kiedy robisz niezależne filmy, jesteś już o 20 godzin za dużo na planie, jak każdy inny i wszyscy zamarzają z zimna i jedynym powodem dla, którego tam jesteś to twoje pasja do tych małych rzeczy, która kochasz i wierzysz w nie choć nie masz pojęcia, czy ktokolwiek na świecie je zobaczy lub przejmie się nimi tak jak ty. Wiesz, że te 100 osób czuje to samo, a nie odczujesz tego w studiu filmowym. Możesz jedynie odczuwać lepsze jechenie i większe zwiastuny.
Jodie Foster była dziecięcą aktorką, która dorastała przed kamerą. Jak pracowało się z nią jako twój reżyser w „The Beaver”? Czego się od niej nauczyłaś?
LAWRENCE: To było niesamowite! Ona dała mi tyle nadziei. Jest dużo ludzi, którzy są sławni i są mili, ale nie są normalni. I wtedy spotkałam ją, a ona zachowywała się tak jakby nie miała pojęcia, że jest sławna. Ona pracowała od 2 roku życia. To naprawdę dało mi dużo nadziei. Myślę sobie teraz “Ok, mogę to zrobić. Mogę być normalną osobą.” To był chyba największy prezent jaki mogła mi dać. Ale ona jest także bardzo błyskotliwa, naprawdę wolna i daje dużo wspaniałych rad aktorskich. Lubię pracować z aktorami jako reżyserami, ponieważ oni nie boją się aktorów. Ludzie latają dreptają wokół aktorów, jakby byli oni tykającymi bombami, i często mają rację, lecz ja dorastałam pośród sportu i chcę po prostu, aby ktoś mi powiedział co robię źle. Tak jest o wiele łatwiej. Ona po prostu mówiła „Mów głośniej. Zrób to.” Bardzo mi się to podobało.
Pracowałaś z Anton’em Yelchin zarówno nad ”Podwójne życie” jak i „Like Crazy”, a teraz pracowałaś z Bradley’em Cooper’em „Nad Poradnikiem Pozytywnego Myślenia” i nad „Sereną” (premiera we wrześniu). Jak to jest pracować z tym samym aktorem, lecz nad innymi filmami?
LAWRENCE: To było niesamowite. To wszystko działa tak samo. Zrobiliśmy wspólnie jeden film i byliśmy jak “To jest świetne! Powinniśmy zrobić kolejny film razem!” A potem okazuje się, że nadchodzi drugi wspólny film. Bradley i ja byliśmy na planie „Poradnika…”, kiedy dostałam telefon odnoście filmu „Serena”. Obydwoje mówiliśmy “To była wielka zabawa! Powinniśmy to powtórzyć!” Szukaliśmy kandydata do głównej roli męskiej w „Serenie”, więc pomyślałam “Chcesz to przeczytać?” A potem pare miesięcy później dołączył on do obsady. Teraz, dziwnie jest robić film bez Bradley’a.
Co takiego było w bohaterce Ree z „Do Szpiku Kości”, że zapragnęłaś walczyć o tę rolę.
LAWRENCE: Po prostu kochałam ten film i scenariusz i ją. Naprawdę niesamowite scenariusze niestety są bardzo żadkie. Ten był świetny, ale wiedziałam, że przesłuchania nie będą blisko mnie, więc pojechałam na nie kilka razy do LA. Mój agent ciągle dzwonił i mówił, że nie sądzi, że dobrze mi poszło. Przenieśli przesłuchania do Nowego Jorku, a ja postarałam się o podkrążone oczy, nie brałam prysznica i nie myłam twarzy. „Jeśli teraz nie wyglądam dobrze to co będę musiała jeszcze zrobić?” myślałam. Miałam nawet zamrożony smark na mojej twarzy. Weszłam, a przesłuchanie trwało 2 godziny. Czy
Czy Tiffany grało się trudniej niż Ree, za którą otrzymałaś swoją pierwszą nominację do Oscara?
LAWRENCE: Nie, nie za bardzo. Obydwie poddawały mnie różnym wyzwaniom. „Do Szpiku Kości ” to był bardzo trudny harmonogram. Trwało to 25 dni i było przeraźliwie zimno. Fizycznie było naprawdę ciężko. Jadłam Golden Corral codziennie. Tylko to znajdowało się w naszym cateringu, a ja cały czas chodziłam nadęta. A później w „Poradniku…”, taniec był najtrudniejszą częścią. Także tym co lubię w filmiach David’a jest to, że każdy z bohaterów ma swoją własną historię i nie są podobno do nikogo kogo kiedykolwiek widziałeś. Po skończeniu filmu pamiętam, że siedząc na lotnisku myślałam sobie „O Boże, zepsułam to.” Wracałam do scen oraz do wyborów jakie podejmowałam i wydawało mi się, że postać jaką stworzyłam była bardzo dziwna. Myślałam, że to za dużo. Ale później obejrzałam film w całości i zobaczyłam, że ten świat, który stworzył David, kiedy każdy bohater przesadzam jest piękny.
Czy bałaś się grać Tiffany?
LAWRENCE: Ona jest zagadką. One jest bardzo uparta, ale jednocześnie była pełna niepewności. Dla każdej swojej wady ma powód, dleczego jest to w porządku. Ma w sobie różne osobowości.
Jak pracowało się z scenarzystą/reżeserem Guillermo Arriaga nad „Granicami Miłości”?
LAWRENCE: Kiedy zaczynaliśmy, on ledwo mówił po angielsku, ale jakimś cudem w pełni się rozumieliśmy. On kompletnie zaadoptował mnie do swojej rodziny. Był wspaniały! On jest niesamowitym pisarzem. Także napisał 21 Grams and Amores Perros, a to rewelacyjne filmy. Mieliśmy takżę Robert’a Elswit’a, jako kamerzysta i film jest poprostu oszałamiająco piękny. Kręciliśmy w Nowym Meksyku i niektóre ujęcia przechodzą ludzkie pojęcie. Praca z Guillermo była niesamowita , ponieważ czułam jak oboje uczyliśmy siebie nawzajem. To był jego reżyserski debiut, a mój drugi film. Więc obydwoje nie mieliśmy o niczym pojęcia i razem to rozpracowywaliśmy.
Czy w postaciach, które zagrałaś widzisz osoby do naśladowania?
LAWRENCE: Myślę, że dopbre historie to także silni bohaterowie. Pamiętam, kidy jednego dnia, że kiedy spojrzę na swoje przeszłe filmy, aby tam szukać wzoru, będzie to odzwierciedlać coś co dzieje się w moim życiu, a o czym nie mam pojęcia. Nie wiem tego jeszcze. Kiedy patrzę wstecz, widzę siebie będącą młodą dzieczynę z o wiele za dużą odpowiedzialnością, a teraz zamieniłam się w byłą osobą uzależnioną od sexu. Mam nadzieję, że pare więcej filmów dami lepszą perspektywę o tym co dzieje się w moim życiu oraz co to oznacza.
Która z postaci, które zagrałaś jest do ciebie najbardziej podobna?
LAWRENCE: Nie wiem. Myślę, że to niebezpieczne porównywać swoich bohaterów do siebie, ale sprawić, że część ciebie przechodzi do nich. Uważam, że to ważne, aby byli oni inni, osobną jednostką. Tiffany na żadną z sytuacji, tak jak ja bym zareagowała, a ja nigdy nie byłabym w stanie zrobić połowy rzeczy, których dokonały Ree i Katniss. Więc nie wiem. Nigdy nie czułam, że mam coś wspólnego z bohaterami. Inni ludzie to mówią. David O. Russell zawsze mówi, że jestem uparta i stwierdzi, że to jest moja wspólna rzecz z Tiffany. Inni ludzie to zauważają. Kiedy David stworzył Tiffany, nie miał pojęcia kim ja jestem. Jedna z moich ulubionych części filmu to tworzenie danej postaci, na samym początku oraz oglądać jak ona rozwija się wraz z innymi aktorami i reżyserem, a na końcu także z kostiumami.
Czy interesujesz się reżyserowaniem?
LAWRENCE: Tak, bardzo chciałabym reżyserować. Od kiedy miałam 16 lat i zobaczyłam Lori [Petty] jak to robi, chciałam reżyserować. Miałam szczęście pracować z najlepszymi reżyserami i mam nadzieję, że czegoś się od nich nauczyłam, ale nie sądzę, że jestem gotowa. Staram się wszystko chłonąć i uczyć jak najwięcej. Po prostu nie chcę nikogo irytować.
Jeśli reżyserowałabyś film, jakby on wyglądał?
LAWRENCE: Wyglądałby jak ”Bracia Przyrodni”. Mówię poważnie! Widziałam ten film i pomyślałam „Czemu ja tego nie wyreżyserowałam?!”
Jak myślisz dlaczego jesteś ciągle obsadzana w takich dramatach?
LAWRENCE: Nie wiem. Mam nadzieję, że każdy aktor, który kręci mroczne i intensywne filmy nie był taki cały czas. Ja nie jestem. Kiedy byłam młodsza, kochałam sitcomy. Kochałam „The Cosby Show”. Ale Lucille Ball była moim bohaterem. To zaczęło się dopiero, kiedy zaczęłam czytać scenariusze kręcące się wokól takich ról. Wciąż brałam udział w przesłuchaniach do innych ról, ale „The Poker House” był pierwszą pracą jaką dostałam. To stało się wtedy, kiedy byłam pewna, że chcę to robić i całkowicie mnie to pasjonowało. Byłam także w sitcomie w wieku 16 lat. Czułam, że jest tam milion różnych stron ludzi. Mam w sobie poważną i intensywną stronę, ale lubię też obejrzeć „Braci Przyrodnich”.
Jak czułaś się kiedy po raz drugi zostałaś nominowana do Oscara? Tym razem bardziej się ciszyłaś?
LAWRENCE: Myślę, że tak. Za pierwszym razem to było po prostu przerażające. Byłam nowa w ten firmie, a to było moje przedstawienie w tym biznesie, które było straszne. Myślę, że nie miałam nawet szansy, aby się tym cieszyć, ponieważ to było tak przerażające. Teraz nadal się boję, ale znam już więcej ludzi. Przetrwałam za pierwszy razem, więc wiem, że mogę zrobić to po raz drugi. To niewiarygodny zaszczyt. Pierwsza nominacja się nie wpasowała. Boję się, że przejdę przez całe życie bojąc się jak Chihuahua. To nie jest moja komfortowa strefa. Robienie filmów nią jest. Nie jestem dobra w byciu na scenie. Ludzie nie powinni mnie słuchać, kiedy tylko mówię. Więc, kiedy mogę robić filmy jestem bardzo szczęśliwa. Wtedy czuję się komfortowo. To jest mój dom. Kiedy każesz mi wejść na czerwony dywan, lub na scenę zamieniam się w Chihuahua Jennifer, więc sezon nagród zawsze mnie przeraża.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz