wtorek, 19 lutego 2013

Jo Willems o 'W pierścieniu ognia'


tłumaczenie: Gianna
Zatrudniony przez Francisa Lawrence’a, Jo Willems odpowiada za zdjęcia do W pierścieniu ognia. Ostatnio udzielił on wywiadu belgijskiemu De Standaard, w którym opowiada o pracy nad filmem oraz spotkaniu Jennifer Lawrence.

Na temat pracy nad tak dużym projektem:

„W przeszłości odrzucałem pewne duże projekty, ponieważ nie czułem, że to właściwe, ale nie miałem ani chwili wątpliwości [dla W pierścieniu ognia", mówi Willems. "Bardzo polubiłem poprzedni film i naprawdę bardzo chciałem pracować z Francisem... Choć przez pierwsze dni zdjęć trzęsły mi się kolana. Byłem tam, na planie wielomilionowego projektu. Nie doceniałem tej presji. Ale jak tylko zobaczyłem pierwsze ujęcia, wiedziałem, że to wyjdzie dobrze. Po tym mogłem się zrelaksować."


Na temat innej pracy kamery w sequelu

"Jest więcej pracy kamery na ramieniu, sprawianiu, by ujęcia wydawały się bardziej agresywne. Dla Francisa i mnie nie było wątpliwości odnośnie tworzenia tego filmu. [Kamera] cyfrowa jest czysta i sterylna, ale prawdziwy film ma więcej duszy i emocji. Historia ta ma miejsce w odległej przyszłości, więc musiało to wyglądać tak realistycznie i autentycznie jak to tylko możliwe.”

Na temat spotkania Jennifer Lawrence:

„Na początku byłem nią nieco zafascynowany, naprawdę ma ona imponującą prezencję. Ale jest taka słodka i normalna, więc [poczucie zauroczenia gwiazdą] szybko odeszło. Moja 9 letnia córka natomiast to lubi: kiedy odwiedziła mnie na planie, mogła spotkać Jennifer. Myśli, że obecnie jestem najfajniejszym tatą na świecie.”

Na temat planu filmowania „W pierścieniu ognia”:

Przez ostatnie pół roku miał bardzo zajęty kalendarz. 14-godzinne dni oraz 6-dniowe tygodnie nie są wyjątkiem. „To było ciężkie”, mówi Willem. „Ale naprawdę chcieliśmy skończyć film przed Bożym Narodzeniem.”

Cały wywiad w oryginale można przeczytać na stronie De Standaard.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...