Gazeta Uniwersytetu w Pensylwanii rozmawiała ostatnio z Garym Rossem na temat jego kariery oraz pracy nad „Igrzyskami śmierci”. Gary uczęszczał na ten uniwersytet przez trzy lata, ale nie jest jedynym alumnem, który pracował nad filmem.
Kiedy Ross kręcił „Igrzyska śmierci” w Karolinie Północnej w zeszłym roku, zatrzymał się na moment, by rozejrzeć się na planie.Na przeciwko niego stoi absolwentka z 1996 r. Elizabeth Banks, która wcieliła się w filmie w postać Effie Trinket. Niedaleko Banks zobaczył absolwentkę z 1985 r. Allison Sheamur, która służyła wtedy jako prezes produkcji i rozwoju w Lionsgate – studiu, który wypuścił film.Dla Rossa praca nad „Igrzyskami śmierci” – jednym z najlepiej zarabiających filmów 2012 r. – był w dużej mierze zjazdem absolwentów w pewnym sensie.
„Mogę powiedzieć, że to był najszczęśliwszy okres, w jakim pracowałem nad projektem oraz z pewnością było miło dzielić to z ludźmi z Penn”, powiedział.
Gary rozmawiał także o rozwoju związku z Katniss podczas pisania scenariusza i podejmowania decyzji o zmianie scenariusza na planie.
„Naprawdę byłem w stanie połączyć się z kimś, kto był wychowywany w tak brutalnym świecie i nigdy nie był w stanie zaufać komukolwiek”, powiedział. „W czasie tej historii Katniss odkrywa swe człowieczeństwo wobec nieludzkiego procesu, a to był bardzo oczywisty cel oraz ścieżka dla mnie do pisania.”Podczas gdy Ross zdawał sobie sprawę, że zadanie adaptowania popularnej powieści na ekran było wyzwaniem, nigdy nie był nieśmiały w kwestii zmian w historii w trakcie filmowania.Wspomniał jedną scenę pomiędzy postaciami granymi przez Wesa Bentley’a oraz Donalda Sutherlanda, która początkowo miała pojawić się w pierwszej połowie filmu. Podczas procesu edycji, Ross oraz jego ekipa zdecydowali, że narracja filmu leciałaby lepiej, gdyby scena została lekko ograniczona i przeniesiona na koniec filmu.
„Nie możesz być zamknięty w czymś, co jest z góry przyjętym osądem na to, jak początkowo widziałeś scenę w swojej głowie”, powiedział. „Każdy krok w procesie musi mieć swoją własną wolność i spontaniczność i to właśnie w tym kocham.
Pozostałą część wywiadu odnajdziecie na stronie The Daily Pennsylvanian.
tłumaczenie: Gianna
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz