Donald Sutherland rozmawiał ostatnio ze Starburst, między innymi na temat Igrzysk śmierci, swojej reakcji na film, fanów i wiele więcej.
Grałeś sędziego, generała, kapitana i księdza, ale jedynie animowanego prezydenta (w filmie Astro Boy z 2009 r.). Chciałeś zagrać ludzkiego prezydenta?
Nie! Nie mogłem dać gówna.
Fair play.
Otrzymałem ten scenariusz od reżysera Gary’ego Rossa. Przeczytałem go i natychmiast napisałem list do mojego agenta, ponieważ odsunąłem się od niego z potwornie pobudzonym umysłem, będąc pod nadzwyczajnym wrażeniem.
Więc film był w takim razie ponad twoje oczekiwania?
Jestem nim do głębi poruszony. Niemal sprawia, że popłakuję. Po prostu go kocha, to tak ważne dla tego podzielonego społeczeństwa, w którym żyjemy. I nie chodzi tylko o Stany Zjednoczone, ale generalnie o świat. I mam nadzieję, że Barack Obama zostanie ponownie wybrany [na prezydenta].
Jest niemal tak, jakby Głodowe Igrzyska mogły stać się fundamentalnych reality show, na serio.
O tak, ponieważ filmy mogą coś zmienić. Jednego popołudnia 55 lat temu, kiedy studiowałem na Uniwersytecie w Toronto, poszedłem i zobaczyłem klasyk Fellini’ego z 1954 r. La Strada i wyszedłem z taką rozkoszą. Byłem również zakochany w chodzeniu do kina, że wróciłem i kupiłem inny bilet na Ścieżki chwały Stanley’a Kubricka. Wyszedłem z tego filmu i moje życie dosłownie się zmieniło.
Pracowałeś z bardzo młodą obsadą w tym filmie. Czy podziwiali cię?
Cóż, tak naprawdę nie pracowałem z nimi w tym jednym, ale wszyscy aktorzy z którymi pracowałem byli tak mili i zadziwiająco pełni szacunku. Może to po prostu dlatego, że jestem stary i podchodzę do tego entuzjastycznie.
Na Starburst możecie ponadto przeczytać między innymi o początkach kariery Donalda.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz